Dlaczego polski eCommerce jest szybki? 🏃‍♂️

Obejrzenie odcinka zajmie Ci: 29 min
Odcinek 10
ZOS x Beta
Dlaczego polski eCommerce jest szybki? 🏃‍♂️

Zobacz odcinek:

Odsłuchaj odcinek

No to witamy wszystkich po króciutkiej przerwie. I też po tej krótkiej przerwie deszczowej. Ostatni już wywiad na Zielonej Scenie „Zapytaj o SEO”. Ostatni, troszeczkę mówię to ze smutkiem, bo fajnie byłoby jeszcze tutaj pogadać ze wszystkimi prelegentami, no ale też się trochę cieszę, bo zmęczenie daje się we znaki.

Nieźle wyglądasz, dobrze sobie radzisz.

Podobno jestem opalony po wczorajszym dniu trochę. Haha. No ale mam nadzieję, że trochę mnie wesprzesz. Dzisiaj na scenie, jako właściwie ostatni gość, ale też taki, który zepnie nam bardzo fajnie to wszystko- Marcin Rudzik. Kazałeś się przedstawić przede wszystkim jako podcaster. Ja muszę też tutaj powiedzieć, że podcaster, który mówi merytorycznie o e-commerce. To też właśnie nazwa Twojego podcastu. I myślę, że tutaj o tym e-commerce sporo porozmawiamy. No a poza tym SEO w Brand Active.

Tak, zgadza się. A merytorycznie, to mówią moi goście. Ja ich pytam.

Ok. Teraz to role się trochę odwrócą. Zobaczymy jak sobie poradzisz w tej roli. Ale faktycznie o tym e-commerce chciałbym z Tobą porozmawiać. O, ktoś bardzo szybko przejechał, możemy pogratulować, nie wiadomo czy było słychać.

Jak polski e-commerce.

Hahaha. Dokładnie. No właśnie, tylko pytanie czy ten polski e-commerce jest taki szybki, bo tak szybko powstaje i tak szybko upada, czy raczej dlatego, że on tak szybko się rozwija? Mam wrażenie, że problem jest taki, że zwłaszcza w ostatnim czasie, ecommerce-ów pojawia się coraz więcej, bo każdy zrozumiał, że trzeba przejść z tego offline do digital-u. No ale niektórzy się bardzo słabo do tego zabierają. Nie wiem czy to kwestia braku wiedzy, czy przerostu oczekiwań nad to, co faktycznie można uzyskać w tym e-commerce?

Ja myślę, że jeżeli wchodzimy w e-commerce, to powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, to tak jak w tym filmie popularnym: „Co chcesz w życiu robić?” Czyli gdzie z tym e-commerce chcesz być, jak daleko zajść. Czy chcesz generować miliony, setki milionów, miliardy? Czy chcesz być przedsiębiorstwem rodzinnym, mieć kilka osób? I to pierwsze pytanie, które na początku sobie trzeba postawić, definiuje nam, jak powinniśmy się do tego zabrać, nie? Czyli jak z budżetem, jaki zespół powołać. I wracając do Twojego pytania, jak to jest, czy wszyscy się zabierają za ten e-commerce, czy wszyscy podołają? Pewnie nie. Jeżeli sobie nie odpowiedzą na to pytanie, jeżeli zrobią to zbyt szybko, no to może być problem, tak? To też zależy w jakim momencie zaczynasz. Ja też mówiłem dzisiaj o tym na moim wystąpieniu, tam na auli. Trzeba mieć wyczucie czasu. I pytanie czy pojawiająca się pandemia, czyli w ogóle teraz zmiana przyzwyczajeń, to jest dobry moment, żeby wejść z każdym produktem? Niekoniecznie.

Myślę, że jeżeli ktoś zaczął sprzedawać faktycznie środki higieny osobistej, to mógł mieć fajny, fajny bum wzrostu. No ale czy on się utrzyma na dłużej? Bo jednak fajnie, że wszyscy zaczęliśmy myć bardzo dokładnie ręce dwadzieścia razy dziennie, tylko pytanie czy ten trend u nas pozostanie i nadal będziemy tak zużywać te wszystkie środki?

Podobnie jest z e-Grocery. Generalnie było kilku graczy w Polsce, którzy bardzo dawno temu zaczęli w e-Grocery-ach, nie będę wymieniał z nazwy tych sklepów. No i byli bardzo duzi, duże budżety. I kilka miesięcy przed pandemią zaczęli się zwijać. Wyobrażasz sobie? W momencie kiedy mogliby zostać i jeszcze pociągnąć może. Może już mieli problemy jakieś finansowe, może już ten czas, który potrzebowali na to, żeby wytrzymać na rynku, no ale mimo wszystko ten timing, to wyczucie, jest mega ważne.

No właśnie, ale jak Ty byś podszedł do tego. Mam pomysł, tak? Już wiem co chcę życiu robić, teraz czas zacząć to w życiu robić. Tak jak już sobie polecieliśmy cytatem. Niekoniecznie musi być armatura łazienkowa. Ale faktycznie jak w ogóle podejść do weryfikacji tego pomysłu? Jak w ogóle ugryźć to? Jak ocenić swoje szanse? Jak Ty byś do tego podszedł? Jak w ogóle można ocenić szanse na powodzenie w tak zróżnicowanym biznesie i takiej konkurencyjności, w jakiej jest w tym momencie e-commerce?

Zadajesz mi pytanie, że chcę być w e-commerce i szukam pomysłu, tak? Jaki produkt?

Dokładnie tak, to jest ten problem.

No to generalnie ja już też to mówiłem dzisiaj, znowu też, ale trochę w innej formie, mogę o tym powiedzieć jeszcze raz. Zacznijmy od produktu, nie? Najważniejszy jest produkt. Nie szukanie na siłę, co chcę robić, co sprzedawać, tylko zaczynajmy od produktu. Produktu, który znam, którym być może się pasjonuję, mam nosa, wiem, że to się będzie sprzedawało. I to jest najważniejsze. Produkt, jaką ten produkt ma marżę, czy jest odpowiedni, czy odpowiednią ilość indeksów mogę mieć w swojej ofercie, żeby tę wartość koszyka zwiększać, produkt komplementarny. Na to wszystko sobie trzeba odpowiedzieć na samym początku, jeżeli dzisiaj chcemy w ogóle wchodzić w rynek. Inna sprawa jest, jeżeli już jestem na rynku, tylko jako spółka retailowa, jako offline. No to tu jest trochę inaczej. I tu też musimy sobie odpowiedzieć na pewne pytania, czy jesteśmy gotowi zasobowo. Bo jak okazuje się offline i online to są dwa inne światy często, nie? I teraz czy ludzie, których mamy w offline, wejdą do tego online, będą sobie radzić i czy później będziemy nadawać jednym tonem, te dwie spółki, czy tam dwa sklepy internetowe, czy będą tworzyć całość, jedność, nie? Jako mi-channel.

Ja myślę, że tutaj fajnym przykładem jest Eobuwie, bo oni potrafili zrobić z offline online, więc są showroom-y wirtualne. To było ciekawe podejście do tego. Oni już mieli odpowiednie zaplecze, a my tutaj skupiamy się raczej na tych, którzy próbują dopiero zaczynać. Mówisz o produkcie i od razu o produktach komplementarnych przede wszystkim, bo to jest ważne, co mówisz o tym indeksie, żeby móc zwiększać wartość tego koszyka, ponieważ to jest najłatwiejsze. Łatwiej jest zrobić retencję użytkownika niż pozyskiwać go non stop od początku. Ale co w ogóle sądzisz o takim popularnym trendzie dropshippingu? No bo ja mam takie wrażenie, że taki młody przedsiębiorca, który chce wejść w e-commerce mówi kurczę, próg jest zerowy, zakładam sobie Sasa za sto dziewięćdziesiąt dziewięć złotych miesięcznie, podpinam się do dropshippingu i pieniądze robią się same.

Tak. A z tymi produktami to jeszcze dopowiem tylko, że są też takie strategie, że szukamy produktów, które możemy sprzedawać taniej albo sprzedawać inne, nie? Dzisiaj to też jest taka metoda dla wielu, którzy mogą próbować przebić się, niestety, jak to się mówi, niszczyć rynek pewnymi produktami, pewnymi cenami. Ale wiadomo- kampanie, retargeting i mogą zaraz tego klienta obrócić na inne produkty. Też takie strategie są i to też jest podpowiedź dla takich, którzy chcą gdzieś tam zaistnieć. A dropshipping? Wiesz co, ja nie jestem jakimś zwolennikiem dropshippingu, takiego w pełni. Wielu dużych graczy uprawia dropshipping, nawet o tym nie wiemy, ale robiąc zakupy, kupując jakieś elektronarzędzia, elektronikę, wielu sprzedaje to też formie dropshipping-u. Dlaczego to robią? To co powiedziałem na początku- chcą maksymalnie zwiększyć ilość rekordów w swojej bazie. Jak już wchodzę do tego sklepu, szukam pralki, to chcę mieć totalny, szeroki wybór. A dzisiaj dla e-commerce ogromnym wyzwaniem jest logistyka jako serce e-commerce. Mierząc się z tym problemem firmy szukają takich rozwiązań jak dropshipping, po prostu. A dropshipping jest dopełnieniem oferty.

Core-u tak jakby.

Core-u. Ale jest dużo, mnóstwo. Widziałem kursy. Są ludzie, którzy żyją z dropshippinu. Pracują w Tajlandii, na wyspie, wysyłają, założą sklep na Shopify, nie? Na cały świat wysyłają. To trochę inny biznes, nie? Ludzie, którzy robią Amazon, niekoniecznie tak dobrze się znają na e-commerce, jak ludzie, którzy robią e-commerce nie znają się na Amazon-ie. To są dwa inne światy i ten dropshipping bym zlokalizował jako kolejny inny świat. Trochę inaczej jest postrzegane to wszystko, inaczej działa, nie?

Ok, to jest ciekawe podejście. Faktycznie, ja dostrzegam chociażby po bazie klientów, którzy się pojawiają u nas, ale nie tylko. Analizujemy sobie rynek powstających e-commerce. Skanujemy wszystkie nowe sklepy odzieżowe na Shopify i tak dalej. Patrzymy, co tam się dzieje, szukając lead-a, którego można przekuć potem w klienta. Ten dropshipping naprawdę stał się bardzo popularną metodą. Mam nadzieję, że niedługo nie będzie tak, że tylko jeden magazyn na świecie i wszyscy będziemy z niego zamawiać. Aczkolwiek Amazon może gdzieś tam do tego powoli dążyć.

Amazon teraz, w ostatnich kilku dniach, nie wiem czy wiecie, pojawia się już jakiś tam pierwszy magazyn, pierwsze kroki, żeby zrobić tak zwane FBA Amazon-owskie. Shopify jako też ważny konkurent. My na Shopify patrzymy Ajko platforma sprzedaży, ale Shopify to jest konkurent dla Amazona. Shopify również zaczyna inwestować w centra logistyczne. I docelowo też będzie umożliwiać wysyłkę towarów bezpośrednio z magazynów Shopify.

To jest w ogóle ciekawe. Przechodzimy powolutku do tematów związanych z platformą, na której możemy zacząć ten handel wykonywać. Wiadomo, że mamy marketplace-y. Marketplace-y są fajne, żeby zacząć, jestem ciekawy Twojej opinii, ale finalnie dochodzimy do momentu wysokiej marżowości. No i zawsze pojawia się ten motyw kurczę, trzeba przejść na jakiś model samodzielny, raz dla dywersyfikacji, dwa, żeby jednak tę marżowość utrzymać lepszą. No i teraz trzeba podjąć wybór czy stawiam na tak zwaną darmową Prestę, która tak naprawdę darmowa to jest instalka, ale potem jest ciężko cokolwiek z tym zrobić, jeśli nie mamy specjalistycznej wiedzy, czy mamy w ogóle zatrudniać zespół deweloperów, zacząć budować cały e-commerce od podstaw?

Wspomniałeś jeszcze o Allegro, o marketplace-ach, czy zaczynać tam przygodę. Ja tak samo bym to rozróżnił jak Amazon czy dropshipping, to też jest inny świat. Znam ludzi, którzy są wspaniali w Allegro, potrafią coś analizować, wiesz co się sprzedaje, oni czytają trendy. Kiedyś było takie znane narzędzie jak TradeWatch. Teraz coś w się pozmieniało w app i chyba ono już nie funkcjonuje tak jak powinno. Ale na podstawie TradeWatch-a potrafili zamówić z Chin produkty i wiedzieli co się będzie sprzedawać w danej chwili. I to są super eksperci z Allegro. Ci ludzie też są świetni, ale e-commerce to jest coś innego.

Jeżeli chcesz robić e-commerce, to zaczynaj od sklepu, buduj brand. To jest jedyna słuszność. Ja nie polecam nikomu zaczynać e-commerce od Allegro. Może to nie jest popularne, ale Allegro Cię wyręcza we wszystkim. Ty się nie nauczysz tam logistyki, nie nauczysz się tam kwestii płatności, bo zaraz będziesz miał magazyn nawet w Allegro, nie?

No tak, ale od czego zacząć? Allegro ok- nie wchodzimy w to czy ktoś chce próbować, czy nie, ale zaczyna tam e-commerce. Co Ty byś polecił- Sas, budowę własnej platformy czy może Sas-a z możliwością deweloperskiego rozwijania tego dalej na jakichś takich bardzo rozbudowanych pakietach?

To znowu zależy od tego pierwszego pytania- czy zainwestujemy, czy mamy inwestora, czy mamy wspólników, jeden daje know-how, drugi technologię, trzeci marketing. Są różne podejścia, ale żeby tak uniwersalnie odpowiedzieć, to stawiałbym na rozwiązania, które nie będą nas ograniczać w przyszłości. Ja myślę, że przez ostatnie piętnaście lat technologia bardzo dużo nauczyła się na e-commerce. Jak spojrzymy na firmy, które powstawały w latach dwa tysiące trzy/pięć/siedem, większość z tych firm dzisiaj to topowe e-commerce. Mają ogromne długi technologiczne, ponieważ kiedyś nie mieli wyboru technologii. Albo robili autorski system, albo stawiali na jakiś system open source-owy, ale tak go modyfikowali, że się znowu stał i tak autorskim. I te firmy dzisiaj mają ogromny dług technologiczny. Technologia dojrzewała. I dzisiaj mamy już te wybory. Dzisiaj, gdybym stawiał taki duży e-commerce, to bym szedł w kierunku technologii architektury MACH- mikroserwisy, API, Claud i Headless. Rozwiązania, które dają nam możliwość, są po części Sas-owe, nie zamykają nam środowiska, możemy front-end robić niezależnie, możemy mieć back-end niezależnie, możemy jakiś link wyszukiwań, jakieś Algolie instalować, osobno jakiś system do rekomendacji, jakiś Talon.One. Wszystko ze sobą wiązać za back-end może nam Shopify Plus, Commercetools, czyli takie bardziej Sas-owe, ale enterprise-owe rozwiązania, tak? Jeżeli o takich mówimy. Co to nam daje? Nie ogranicza nas. To ryzyko długu technologicznego jest dużo mniejsze niż było kiedyś. Możemy się przepisać między systemami, możemy front-end zmienić niezależne, back-end nam zostaje ten sam. Więc teraz dochodzą jeszcze systemy PIM, WMS. E-commerce się bardzo zaczynał specjalizować. Więc to też jest fajne, że ta technologia też poszła do przodu.

Ok. Ale w całej tej takiej pogoni za brakiem długu technologicznego, za zabezpieczeniem się przed tym długiem w przyszłości, no idzie spore ryzyko. No ja sam znam przypadek, gdzie e-commerce stał na Sas-ie, jakoś tam całkiem fajnie sobie radził, coraz lepiej, coraz lepiej, ale brakowało trochę tych funkcjonalności. Sas był zbyt zamknięty. Gdzieś tam zapada decyzja, dobra, robimy własną platformę, nie znajdujemy nic, co faktycznie fituje tak, jak byśmy chcieli, więc zaczynamy robić swoją platformę. Dostaliśmy info od dewelopera, że tam zajmie to rok, może półtora. To jest akurat fajne, bo realny przynajmniej jakoś termin, nie że za trzy miesiące będziecie mieli sklep, a to się zdarza bardzo, bardzo często. No ale problem pojawił się taki, że nie dość, że trwało to dłużej niż te półtora roku, to okazało się, że założone koszty no nie spełniają tych założeń, trzeba trochę więcej dokładać, więcej dokładać. Aż w pewnym momencie zrobiło się zarżnięcie marżowości tego, co już mieli. Nagle się okazało, że zamiast zarabiać, trzeba było jeszcze doinwestowywać i finalnie doprowadziło to do zamknięcia całego e-commercu po prostu. Padli finansowo. Nie przewidzieli nakładu pracy, jaki trzeba będzie wykonać w tym własnym systemie.

No zagrożeń jest mnóstwo. To jest właśnie budowanie platformy autorskiej albo rozwijanie open-source do własnych potrzeb. Tu jest ważny, mega istotny etap pierwszy, czyli analiza przedwdrożeniowa. Ale nie taka analiza, że przyjeżdża ekspert ze Software house-u na dwa dni, ok, to robimy. To często jak ja obserwuję te projekty, największe, to pół roku- rok, siedzą kminią, co i jak, co się może nie udać, często już się rynek zmienił, a oni dalej kminią. Lepiej w tym kierunku iść niż żeby były takie przypadki jak powiedziałeś. Ale czasami też nie ma wyjścia. My mówimy o Sas-ie, mówimy o architekturze MACH. Pamiętajmy, że dzisiaj Sas-y, to nie są takie jak kiedyś, że byliśmy uzależnieni od tego, co nam Sas powie. Dzisiaj dzięki tej architekturze otwartej możemy łączyć różne systemy, możemy naprawdę dużo modyfikować. Nie zawsze wszystko da się modyfikować, ale dzięki temu jesteśmy spokojni, że kiedy przyjdzie Black Friday, to wszystko wytrzyma. Nie mamy kwestii serwerowej, bo wszystko idzie do Claud-a, nie? Więc to jest duża tego przewaga, ale są takie sytuacje, gdzie musimy uderzyć we własne rozwiązania. Szczególnie w e-commerce B2B, gdzie jest największa specyfikacja, największa specyfika różnorodności. Konfiguratory, łączenie z jakimiś CRM-ami. I tu też są duże wyzwania i myślę, że na rynku jest jeszcze dużo do zrobienia w e-commerce, jeżeli chodzi o B2B. Brakuje rozwiązań. Powstają coraz częściej Sas-owe rozwiązania, fajnie, że to w tym kierunku idzie, może też w technologii MACH, ale B2B to jest projekt, na którym można mocno popłynąć, więc trzeba uważać i jest mało ekspertów jeszcze, jeżeli chodzi o B2B, którzy się na tym znają doskonale, nie?

Tak więc musimy, jak mówimy o e-commerce to i B2C, i B2B.

Mam wrażenie, że ogólnie B2B specjaliści są mało popularni, bo jednak to B2C jest takim bardzo mocnym modelem, który gdzieś tam się pojawił, ale ten B2B faktycznie bardzo mocno rośnie. Powiedzieliśmy też o wielu rzeczach, które dla przeciętnego e-commerce-owca, który zaczyna swoją przygodę biznesmena, zaczyna z e-commerce i na przykład sprzedaje tę armaturę łazienkową, bo wymyślił co chce w życiu robić. Nagle mówi: „ale panowie, o czym Wy w ogóle mówicie, jakie technologie, o co tutaj chodzi?” Tutaj chyba do gry musi wejść takie stanowisko, które się nazywa e-commerce manager? Mam też wrażenie, że jest duże zapotrzebowanie na takich ludzi. My to widzimy, ponieważ pracujemy ze sklepami. Z drugiej strony nie ma tej kadry specjalistycznej, która byłaby w stanie udźwignąć taki temat. Co w ogóle e-commerce manager powinien robić i wiedzieć?

Bardzo dobre pytanie i dużo się o tym mówi ostatnio, bo to stanowisko, które jest bardzo sexy. I kiedyś, jeszcze dwa lata temu, mówiłem, że brakuje. Dziwiłem się, że uczelnie nie podłapały tematu, nie robią takich kierunków. W tym roku jest ich wysyp w całej Polsce, e-commerce manager. Nawet tutaj- na Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania też będę miał przyjemność prowadzić zajęcia na podyplomówce właśnie manager e-commerce.

Mamy nadzieję, że coś zrobisz z tym rynkiem.

Tak, to wszyscy odczuwamy. Potrzeba jest ogromna. E-commerce managerowie, którzy są z doświadczeniem obecnie na rynku, uczyli się przez ostatnie lata na własnych błędach. Jest ich garstka, dość zamknięte środowisko, pewne grupy, gdzie się znają, gdzie mogą rozmawiać. A co zrobić, żeby było tych e-commerce managerów więcej? Chyba potrzeba czasu. Czy uczelnia przygotuje? No teoretycznie przygotuje, nie? Dobrze, że są kierunki, gdzie firmy, praktycy biznesu uczą tych ludzi, to też jest fajny plus. E-commerce managerów faktycznie brakuje.

Ale co właściwie e-commerce manager powinien wiedzieć? Jak ja mam zatrudnić tego człowieka? O co mam go zapytać, na jakie kompetencje zwrócić uwagę? Jeśli ktoś dopiero zaczyna tę przygodę jako e-commerce manager,po uczelni, dajmy na to, to jakiś zestaw kompetencji powinien mieć. I w sumie tu powstaje pytanie czy to powinien być człowiek z wiedzą deweloperską, człowiek z wiedzą ekonomiczną, czyli tak zwaną biznesową? Z czasem jak się e-commerce managerowie pojawią, też pewnie pojawią się specjalizacje w tym e-commerce managerstwie. Jak Ty to widzisz? Co właściwie e-commerce manager powinien wiedzieć?

To też dużo zależy od firmy, do jakiej powinien trafić, tak? Firmy mają różne stanowiska. No w mniejszych firmach, bardziej rodzinnych, kilkunasto, kilkudziesięcioosobowych e-commerce manager to raczej jest osoba, która bardzo dużo ogarnia, bo to e-commerce manager, czyli od logistyki, często po płatności, po kwestie zwrotów, po kwestie związane z jakimiś tam podatkami, po marketing. Często stanowisko e-commerce managera wiąże się z marketing managerem, więc też nadzoruje kampanie, ma bardzo szerokie spojrzenie. Zadaniem takiego e-commerce managera jest budować dobre zespoły, które raportują i tak działać. Nie wiem czy odpowiedziałem na twoje pytanie.

Po części, aczkolwiek rozumiem, że ciężko jest te kompetencje zebrać w jednej garści. Faktycznie ten zakres jest bardzo szeroki. Jestem właśnie ciekawy jak w ogóle te stanowiska będą się rozwijały. Mam nadzieję, że faktycznie uda się tę wiedzę przekazać, na tyle dużą, żeby oni byli w stanie chociażby samodzielnie się dokształcać w różnych zakresach, ponieważ praca w e-commerce to też jest dokształcanie się non stop z zakresu właśnie tego, co robimy i technologii. Nawiązałeś też przy e-commerce managerze- to jest też taki w sumie marketing manager częściowo- on też powinien opanować to, żeby w ogóle ten produkt, który chcemy sprzedawać i może już zaczynamy sprzedawać. Mamy już postawiony sklep, jeszcze trzeba trafić do odbiorców. W sytuacji takiego klasycznego handlu stacjonarnego mamy szereg możliwości. Postawimy kogoś z roll-upem na środku ulicy i każemy mu zaganiać ludzi do środka.

Może brutalna metoda, ale w pewnym sensie skuteczna. Od czego w ogóle Ty byś zaczął ten temat przy e-commerce? W moim mniemaniu, mimo że ja jednak się wywodzę z SEO, to na miejscu takiego e-commerca, który dopiero zaczął jednak zdecydowanie większy budżet postawiłbym na reklamę płatną Ads-ową, która dostarczy ruch bardzo dynamicznie i szybko. Wiadomo, SEO fajne, ale to wymaga czasu, żeby ono zaczęło coś tam przynosić. Jakie jest w ogóle Twoje podejście do tematu? Jak Ty byś w ogóle podszedł do tematu marketingowego? Wiem, że marketerem nie jesteś, ale myślę że Twoje doświadczenie gdzieś tam może nieść ciekawą wskazówkę dla nowych e-commerców, jakieś takie spojrzenie doświadczonego badacza rynku?

Zacząłbym od Excela.

Ok.

Zacząłbym od Excela. Określiłbym jaką mam marżę na jakich produktach. Potestował wszystkie możliwe kampanie. Nie na budżecie tysiąc złotych, bo żeby protestować, to trzeba naprawdę trochę budżetu wyłożyć. Należy potraktować to jako inwestycję, nie ma co się bać tych pierwszych budżetów. Zobaczyłbym jakie jest zainteresowanie w danym kanale. Od samego początku dbałbym o to SEO i postawiłbym bardzo mocno na content. Wiesz o tym najlepiej. I w e-commerce, i managerowie e-commerce też mają tą wiedzę. Dzisiaj bardzo dużo się mówi o środowiskach klasy PIM, Project Information Management, po to, żeby właśnie ten content budować, rozbudować karty produktu, tworzyć rich content. Więc od razu bym zatrudnił stażystów, którzy mają siedzieć, klikać te produkty i niech to robią, bo to zaprocentuje. Większość moich klientów, tych, których obserwuję, to z tych Exceli wynika, że ta praca poświęcona przez rok, przez dwa lata na SEO i na unikalne teksty sprawia, że są z tego później owoce. Wracając do wcześniejszego wątku- testowałbym różne rozwiązania. Wiadomo, kampania PPC, Google Ads, Facebook Ads sprawia to, że od razu możemy pojawić się, więc trzeba z tego korzystać. To pozwala nam szybciej wejść. Jaki mamy budżet? Czasami ktoś wchodzi na rynek i może wejść z bardzo dużym budżetem. Teraz możemy zadać pytanie, czy budżet bez dna to jest recepta?

Czy to jest gwarant sukcesu przede wszystkim. Mówimy zawsze w kategoriach sukcesu lub porażki. Niestety często nie widzi się tych wielu cieni po drodze. To jest dobre pytanie- czy ten budżet bez dna to gwarancja sukcesu? Moim zdaniem zdecydowanie nie.

To ja powiem inaczej. Wydaje mi się, że tak, jeżeli nasza konkurencja robi mniej niż my.

Ok. To jest w jakimś stopniu prawda, jednak nie wszystko da się przekupić lub przepłacić, w momencie jeżeli gdzieś ten core biznesu jest zachwiany. Tak jak Ty mówisz, to ja ma wrażenie, że w ogóle e-commerce trzeba podzielić na dwie grupy podstawowe, czyli zajawkowicze i biznesmeni. I dwie z tych grup zupełnie inaczej funkcjonują na rynku.

Co z tego, że my dowalimy do pieca, jakieś kampanie zrobimy, setki tysięcy złotych, miliony, jak ktoś to wytrzyma? Magazyn i tak dalej. Biznes e-commerce musi rosnąć organicznie.

Skalowanie jest tutaj słowem kluczem.

Może trzeba sobie powiedzieć wprost. Ile jesteśmy w stanie miesiąc, rok do roku rosnąć, kwartał do kwartału. I tym trendem podążać. Ja nie wychylałbym się za dużo. Czasami ktoś się chwali, że urośliśmy trzy razy czy ileś. Ok. Jak Twój biznes obecnie wygląda? Zaglądasz do tej firmy i okazuje się, że tam jest po prostu padaka. Ludzie się zaraz będą zwalniać, bo jak oni to na wariackich papierach zrobili. Nikt nie mówi wtedy o customer care. Tam opinie lecą, bo zwroty, bo nie ogarnęli tego. Na e-commerce potrzeba czasu po prostu. Nie da się zbudować tego od razu. Bo tak nam się czasami wydaje, że wchodzimy do Internetu, mamy kasę, z komputerka. No nie. To jest tak samo biznes jak offline. Czyli te wiele rzeczy offline-owych musi bardzo dobrze funkcjonować. Magazyn, przepustowość magazynu, tak jak kwestie automatyzacji. O tym trzeba pomyśleć zanim zaczniemy mówić o takim czymś jak budżet bez dna.

Dobra Marcin, musimy powoli kończyć, czas nas goni. Chciałbym od Ciebie na koniec może taką jedną poradę, może antyporadę, żebyśmy od drugiej strony to ugryźli. Jeden złoty środek, żeby spieprzyć swój biznes e-commerce?

Zrobić go na siłę.

Ok, myślę że to jest chyba to.

Bo tak wszyscy robią. Bo mam biznes offline i wszyscy moi konkurenci weszli. Dobra, konkurenci weszli, to znaczy, że jestem trochę za późno.

Myślę, że to jest bardzo fajne hasło. Każdy, kto o e-commerce myśli, powinien faktycznie przemyśleć, czy on to robi dlatego, że czuje to i wie, że może coś z tego być, czy robi to, bo robi.

To tak na spontanie, wiesz. Czy jest gotowy, będzie traktował ten e-commerce poważnie, a nie jako projekt drugiego rzędu, drugiej kategorii, a skupiał się będzie i tak na czymś innym, nie?

Dokładnie tak. No to co, Marcin, dzięki Ci wielkie za zamknięcie tej sceny „Zapytaj o SEO”. Bardzo mi było miło z Tobą porozmawiać. Zapraszamy do słuchania Marcina „Merytorycznie o eCommerce”- naprawdę bardzo fajny podcast. Polecam. Sam słucham, więc tym bardziej jestem szczęśliwy, że mogłem z Tobą porozmawiać.

Bardzo dziękuję. Dziękuję za zaproszenie.

Dzięki również. Cześć. Trzymajcie się wszyscy. Miłego wtorku, bo BETA powoli już się kończy.

Tak, do zobaczenia tam później.

Kim jest gospodarz cyklu?

Wojtek zna się na rzeczy – skutecznie łączy teorię z mocnymi kompetencjami praktycznymi, co pozwala mu efektywnie zarządzać procesami pozycjonowania dla klientów Grupy iCEA. Wieloletnie doświadczenie sprawia, że niejedno już widział, ale nie twierdzi, że nic go nie zaskoczy. Uważa, że pozycjonowanie to branża pełna wyzwań, gdzie można rozwinąć skrzydła – trzeba jednak być na bieżąco.

Kim jest gospodarz cyklu?
DARMOWY AUDYT SEO

    Rozpocznij

    od bezpłatnej
    konsultacji SEO

    Zainwestuj w szczegółową konsultację SEO i dowiedz się więcej na temat wydajności Twojego sklepu internetowego. Przeprowadzimy dla Ciebie kompleksową analizę, dzięki której uzyskasz jasny obraz tego, co należy poprawić.

    • I Nasz ekspert SEO skontaktuje się z Tobą telefonicznie.
    • II Umówimy się na bezpłatną konsultację w dogodnym dla Ciebie terminie.
    • III SEO konsultant przeprowadzi audyt Twojej witryny i przedstawi Ci strategiczne rekomendacje, dzięki którym poprawisz wydajność swojego sklepu internetowego.
    • IV Otrzymasz szczegółowy raport SEO biorący pod uwagę szereg ważnych czynników rankingowych Google.

    Dziękujemy za kontakt.

    Pozycjonujemy biznesy od 2007 roku. Pozwól, że zrobimy to za Ciebie!

    Wrócimy z odpowiedzią w ciągu 72 godzin. Sprawdź swoją skrzynkę e-mailową, aby uzyskać więcej informacji.

      Chcesz poznać
      ofertę?
      Skontaktujemy się z Tobą
      w ciągu kilku minut!
      Niestety aktualnie nasz konsultant nie jest dostępny. Skontaktujemy się z Tobą w godzinach otwarcia biura.
      Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych w celu telefonicznego przedstawienia mi oferty firmy iCEA. Więcej w Polityce prywatności.