Ta rakieta daleko nie poleci? Facebook przymierza się do wprowadzenia nowej wersji feeda

Potrzebujesz ok. 2 min. aby przeczytać ten wpis

26 kwietnia 2017

Czasem odechciewa się w ogóle otwierać FB, prawda?

Prawda: i jego twórcy są zbyt sprytni, by tego nie zauważyć. Z drugiej strony dochodzi do tego fakt, że dla nastolatków, którzy zawsze są łakomym kąskiem dla reklamodawców, Facebook staje się coraz mniej atrakcyjny, ponieważ… są tam ich rodzice, nauczyciele, a nierzadko także dziadkowie i większość bliższej i dalszej rodziny, czujnie śledząca ich ruchy i gotowa w każdej chwili wykorzystać swoją wiedzę przeciwko nim (by nie wspomnieć o, wybaczcie nam to wyrażenie, robieniu obciachu w komentarzach). Platforma w ekspresowym tempie traci resztki „fajności”, która przyczyniła się do jej globalnego sukcesu. Nic dziwnego, że jej twórcy zaczęli się zastanawiać, jak zwiększyć atrakcyjność swojego portalu. I co wymyślili?

Rakieta, czyli Facebook bez Facebooka

Od kilku tygodni wybrani użytkownicy mobilnej aplikacji Facebooka mogą korzystać z opcji alternatywnego feeda – „rakiety”. Tajemnicza ikona rakiety pojawiła się niedawno pomiędzy ikonami znajomych i okna głównego. Jak się szybko okazało, jest ona propozycją dla osób, które chcą korzystać z Facebooka, ale bez tych wszystkich denerwujących, nieznośnych, absolutnie przeokropnych… ludzi. Bo rakieta to tryb, w którym Facebook podsuwa nam nie posty kolegów z liceum, a tworzone przez zewnętrzne portale treści dobrane na podstawie naszych zainteresowań i lokalizacji. Jak donoszą użytkownicy, dobór postów nieco różni się w wersjach na iOS-a i Androida: w tych pierwszych więcej jest treści newsowych, podczas gdy w tych drugich – informacji lokalnych i wydarzeń. Tylko czy Facebook bez znajomych to jeszcze Facebook?

Quo vadis, Facebooku?

Nie trzeba być specjalistą od mediów społecznościowych, żeby zauważyć, że od dłuższego czasu FB przeżywa kryzys tożsamości. Hojną ręką dodawane nowe funkcje, mniej lub bardziej żenujące próby konkurowania z innymi gigantami, zwłaszcza YouTube’em i Snapchatem, oraz opieszale podejmowane próby walki z realnymi problemami wewnętrznymi, takimi jak używanie funkcji Live do rozprzestrzeniania pornografii i przemocy czy wszędobylskie fake news, sugerują, że firma ta coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością – i, co gorsza, traci klarowną wizję tego, czym chciałaby być. Pozostaje pytanie: czy w tym szaleństwie jest metoda? A może to raczej ostatnie, gorączkowe ruchy tonącego?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *